Degustacja w klubie Alembik

alembik_degustacja_tudor_szkocka_krata
Degustacja whisky w Alembiku

Alembik Whisky Club i Tudor House – degustacja whisky

Premierowa degustacja w Alembiku! To nowy whisky club (a właściwie whisky & rum club) na mapie Łodzi. Słowo więc o samym lokalu (bo o alembiku jako urządzeniu można przeczytać ➡ tutaj). Jeśli szukasz miejsca, w którym nie ma zgiełku, za to są wygodne fotele, w których możesz “utonąć” z kieliszkiem w ręku, to Alembik jest stworzony dla Ciebie. No chyba, że akurat odbywa się tam fajny rockowy koncert 😉 Natomiast co do wyposażenia w trunki – jest nieźle i bardzo obiecująco. Nie mam na myśli tylko whisky, jest też ciekawy wybór rumów oraz kilka sztuk innych alkoholi. Jeśli trafisz już w to miejsce, to załoga Alembika na pewno coś fajnego doradzi, bo ludziska znają się na swojej robocie.

Nowy klub chce mocno zaistnieć w świadomości łodzian. Stąd degustacja whisky jako okazja, żeby się godnie zaprezentować. Na początek poszły trunki ze stajni Tudor House. W mroźny, środowy wieczór zasiedliśmy do sprawdzenia tego, co wybrał dla uczestników Jarosław Buss. Fanom whisky pana Jarka przedstawiać nie trzeba 😉 Jego aktywność w światku whisky to mnóstwo rzeczy, wspomnę tylko organizowanie Whisky Live Warsaw czy ostatnio selekcja i wydawanie przesmacznych “Chapter’ów”.

Zestaw degustacyjny na zimny wieczór

Pomysł na degustację był następujący. Zaprezentować whisky, w których to nie wiek ma wpływ na zapach i smak whisky. Stąd też wszystkie trunki były “no age statement“, czyli bez określonego wieku. Drugie założenie – miały to być trunki reprezentujące różne style oraz kraje. Wybór padł więc na:

  • Teeling Single Pot Still
  • Spice Tree Blended Malt
  • Amrut Fusion
  • Kavalan Solist Port Cask
  • Spey Fumare

Mamy więc przedstawicieli Irlandii, Szkocji, Indii oraz Tajwanu. Wszystkie w naturalnej barwie bez karmelu oraz bez filtracji na zimno. Do wyboru, do koloru. No to lecimy z tymi butelkami…

Whiskey Teeling Single Pot Still

Jak na irlandzką whiskey przystało, jest delikatna, z wyczuwalnym słodem, zielonymi jabłkami, musli. Dojrzewanie w beczkach po burbonie oraz tzw. virgin oak nadały temu trunkowi kremowo-waniliowy charakter.

Jako nie-fan irlandzkich whiskey stwierdzam, że ten Teeling nie jest taki zły.

Whisky Spice Tree Blended Malt

To whisky pochodząca od niezależnego bottlera Compass Box. Kiedyś opisałem ich The Story of the Spaniard i przy okazji wspominałem, że firma stawia na transparentność i ujawnia, z czego składa się ich blended malt (nie mylić z blended whisky). Whisky Spice Tree to połączenien single malt: Clynelish (60% udziału), Dailuaine (20% udziału) i Teaninich (20% udziału). W zapachu dominują nuty owoców i ziół. W smaku przyjemnie słodka, z bardzo delikatną nutą soli (ach, ta Clynelish). Dodatkowo, smak podkręcony jest cynamonem oraz gałką muszkatołową.

Whisky Spice Tree piłem już wcześniej ( i to nie raz, nie dwa) i zawsze mi ona smakuje. Fajna rzecz na wieczornego drama.

Whisky Amrut Fusion

Pierwszy dymny akcent tego wieczoru. Część słodu użytego do produkcji trafia do Indii ze Szkocji i jest to słód wysuszony nad kopcącym się torfem. Dzięki temu owocowa i aromatyczna whisky Amrut zyskała dymną głębię. Przypomina mi to trochę kadzidełka. W smaku jest owocowo-syropowa, z przyjemnym długim finiszem.

Whisky Amrut Fusion przyjemnie zaskoczyła. Zwykle w Amrutach drażni mnie “perfumowy charakter”, w tym zaś przypadku został on utemperowany przez dym. Ostatecznie fajnie to wyszło. No i do tego moc 50% alk!

Kavalan Solist Port Cask

Tajwańska single malt, która cieszy się zasłużoną sławą wśród fanów whisky. Bez znaczenia czy jest to single cask z beczki po porto, sherry czy czymś innym. Nam przyszło się zmierzyć z whisky z beczki po porto, z której rozlano 223 butelki, oczywiście jako whisky “cask strength” (moc 56,3% alk).

Najpierw zdziwienie. W zapachu ta whisky Kavalan nie przywodzi na myśl słodkiego porto. Bardziej to “funky Jamaican rum”. Jest jakaś guma, tytoń. Dopiero jak etanol się ulotni, to czuć wyraźnie ciemne owoce. W smaku to już cała feeria słodyczy. Plus mega długi finisz.

Bez dwóch zdań – mistrzostwo!

Whisky Spey Fumare

Na koniec musiało być coś torfowego. Hmm, ale dlaczego wybór padł na whisky z regionu Speyside? Już pierwsze wąchnięcie rozwiało wątpliwości. Spey Fumare pochodzi z młodziutkiej gorzelni, czuć w tej whisky młodość, narowistość. Wszystko to podkręcone jest torfowymi fenolami. Co więcej, zatorfienie jest niebylejakie – ok. 45 ppm to dawka na poziomie Laphroaig 10yo. Torf czuć bardzo wyraźnie – jest ziemisty, trochę kwaśny. Pojawia się też zapach kopcącego się siana, wypalonego rżyska. W smaku delikatna owocowa słodycz miło komponuje się z dymem.

Zdecydowanie zaskoczenie wieczoru. Nie spodziewałem się, że Fumare będzie aż tak mocno torfowa. Fajna whisky, trochę młoda i ostra, niemniej przyjemna.

Pięć różnych whisky, pięć różnych stylów. Myślę, że uczestnicy byli bardzo zadowoleni, bo degustacja whisky naprawdę się udała. Nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejne tego typu wydarzenia. W Alembiku mówią, że już wkrótce będą. Trzymam za słowo!

Podziel się artykułem!