Niezależny bottler – alfabet whisky

whisky_niezalezny_bottler_szkockakrata

niezależny bottler i whisky z różnych destylarni

Niezależny bottler – niezależność popłaca

Jeśli w sklepach patrzycie na półki z whisky, to w większości przypadków widzicie tam butelki będące oficjalnymi produktami z destylarni. Oprócz nich, w świecie whisky funkcjonuje jeszcze niezależny bottling.

Oficjalne produkty z destylarni to edycje podstawowe tzw. “core range” oraz edycje specjalne, limitowane. Destylarnie pilnują swoich zasobów, aby móc wydawać swoje podstawowe whisky (o brakujących beczkach wspominałem opisując whisky bez określenia wieku). Część beczek przeznaczonych jest zaś na edycje specjalne z danej gorzelni – zwykle trwają one dopóty, dopóki destylarnia ma destylat, który składa się na limitowany produkt.

Sporo gorzelni sprzedaje destylat także producentom blended whisky. W wielu przypadkach, dla “blenderów” przeznaczona jest przeważająca część wyprodukowanego alkoholu, a jedynie 20-30 % używane jest na potrzeby produkcji single maltów z danej destylarni.

Są jeszcze beczki, które nie są używane ani do single maltów (tych z core range oraz tych limitowanych) ani nie trafiają do producentów blendów. Takie beczki kupuje właśnie niezależny bottler.

Niepowtarzalne tzn. wyjątkowe?

Do niezależnych producentów trafiają pojedyncze beczki z destylarni, a niekiedy sprzedawany jest sam destylat (beczki do napełnienia dostarcza bottler). Biorąc pod uwagę, że ilość kupionego destylatu jest stosunkowo niewielka, nie ma możliwości stworzenia powtarzalnego produktu. Innymi słowy – możliwe jest jedynie stworzenie czegoś niepowtarzalnego (wyjątkowego, unikatowego). Czyż nie brzmi to kusząco? Na tym właśnie zbudowany został fenomen whisky od niezależnych bottlerów – są to edycje ekstralimitowane!

Pytanie czy niepowtarzalne oznacza wyjątkową jakość? Z tym bywa pewnie różnie. Równie dobrze może to być whisky bardzo dobra, jak również whisky po prostu słaba. Po zakupie to niezależny bottler musi się nagłowić, jak wykorzystać destylat. Czy trzymać go w beczce 5 czy 20 lat, czy przelać go do beczki po sherry czy nie.

Co skrywa butelka

Gdy niezależny bottler uzna, że whisky już dojrzała, przystępuje do jej butelkowania. W przeważającej większości whisky trafia do butelek jako tzw. single cask, czyli single malt wyłącznie z jednej beczki. Charakterystyczną cechą jest również to, że whisky nie jest rozcieńczana, a więc butelkowana jest jako cask strenght (z tzw. mocą beczki). Oczywiście, co za tym idzie – nie jest filtrowana na zimno. O koloryzowaniu karmelem nawet nie wspomnę 😉 Krótko mówiąc, w butelce dostajemy esencję z beczki.

Aby konsument mógł rozszyfrować, co sprzedaje mu niezależny bottler, zwykle na etykiecie butelki znajduje się cała litania informacji. Oprócz nazwy bottlera (co oczywiste) można tam przeczytać: datę destylacji (często nie tylko rok, ale i datę dzienną), datę zabutelkowania, numer beczki, liczbę butelek powstałych z tej właśnie beczki, moc whisky. Czy zauważyliście, że brakuje nazwy destylarni, z której pochodzi destylat? Z tym bowiem bywa różnie. Niektóre gorzelnie nie robią problemu i pozwalają, aby niezależny bottler wprost wskazał, że zabutelkowany destylat to np. Caol Ila (oto przykład Caol Ila Cl8) albo Ardmore. Są też i tacy, którzy nie zgadzają się na ujawnienie nazwy destylarni. Słynna jest historia pewnej edycji wydanej przez Adelphi, który swój produkt nazwał The Whisky that Cannot Be Named. W rzeczywistości okazało się, że był to 50-letni Glenfarclas.

Niezależny bottler czy oficjalny

Często można usłyszeć/przeczytać, że prawdziwy fan whisky pija/docenia tylko whisky niezależnych bottlerów. Taka whisky, jako esencja z beczki (single cask, cask strength), jest lepsza niż oficjalny bottling (rozcieńczony, barwiony karmelem). Moim skromnym zdaniem, takie porównywanie whisky jest, delikatnie mówiąc, karkołomne. Jak można porównać produkt, który pochodzi z jednej beczki i rozlano go jedynie 700 butelek z produktem, który kupażowany jest z “iluśtam” beczek, butelkowany w tysiącach sztuk? Dla mnie to są rzeczy nieporównywalne.

W edycjach oficjalnych docenić trzeba powtarzalność, ten sam charakter, to że przez lata whisky smakuje tak samo. W produktach niezależnych cenna jest unikalność i to, że whisky z destylarni X może smakować inaczej niż edycje podstawowe tej gorzelni. Dlatego też, w moim przekonaniu nie można dyskredytować ani jednych, ani drugich produktów. Wszystko zależy bowiem od oczekiwań konsumenta. To on ostatecznie decyduje, czy sięgnie np. po core range destylarni gwarantujący powtarzalną jakość czy po niezależną edycję oferującą unikalne doznania.

Jeśli chcielibyście spróbować produktów, które oferuje jakiś niezależny bottler, to na sklepowych półkach szukajcie whisky od takich firm jak np.: Adelphi, Cadenhead’s, Douglas Laing and Hunter Laing, Gordon & MacPhail, Ian Macleod, Mackillop’s Choice, Scotch Malt Whisky Society czy Signatory. Pocieszające jest to, że coraz mocniej w ten świat wchodzą Polacy, czego przykładem jest choćby bottling Loży Dżentelmenów (np. Glen Scotia 2008)

Może Ci się również spodoba