Big Peat Peatrichor 2021 – test whisky

Przeczytanie tekstu zajmie Ci ok. 2 min.
big peat peatrichor szkocka krata
festiwalowy Big Peat 2021

Petrykora… kto wie, co to oznacza? Słowo niezbyt często używane i spotykane. Dlaczego edycja festiwalowa Feis Islay 2021 nazywa się Big Peat Peatrichor?

Deszczowa Islay

Tak w ogóle „petrykora” to jedno z fajniejszych słówek – podobnie jak np. „najsampierw” albo „drzewiej”. W ogóle wydaje mi się, że drzewiej używano ładniejszych słów.

To tajemnicze słowo oznacza „zapach ziemi po deszczu„. Jak się nad tym zastanowić, to faktycznie gleba oddaje specyficzny zapach, kiedy lunie na nią rzęsisty deszcz. Ja ten aromat uwielbiam. Zanim przejdziemy do whisky, to ostatnia ciekawostka. Ten zapach petrykory wywołuje geosmina – związek chemiczny powstający/występujący w glebie (ale wymądrzać się nie będę, bo nauka chemii to dla mnie to samo co lekcja eliksirów w Hogwarcie).

Big Peat Peatrichor jak sama nazwa wskazuje powinien pachnieć więc błotem, ziemią, glebą. Czy tak jest?

Dodam tylko, że nie jest tak łatwo z analizowaniem tej whisky, bowiem zabutelkowana została z mocą 53,8% alk (natural cask strength), co prowadzi do prostego wniosku, że nie była filtrowana na zimno. Ta edycja Big Peat nie ma określonego wieku.

Nie będę po raz kolejny zanudzał opisem serii The Remarkable Regional Malts. O tych blended whisky pisałem chociażby przy okazji Rock Oyster, zachęcam więc do lektury.

torfowy Big Peat z whiskybase

Moja opinia o Big Peat Peatrichor 2021 Feis Ile

Wzrok: jaśniutki, słomkowy

Zapach: jest petrykora!! do tego maślany torf, wygaszone ognisko, wanilia

Smak: mocny! wanilia, lekka goryczka, herbata zielona, sól, po czasie cytrusy

Finisz: długi, kłęby dymu


Jak nie kochać Big Peat Peatrichor

Bywały różne edycje Big Peat’a. Jedne bardziej udane, drugie mniej. Tegoroczna festiwalowa edycja absolutnie trafia w mój gust! To miłość od pierwszego wejrzenia (czyt. spróbowania).

Ktoś, kto śledzie moje wpisy mógł już dostrzec pewną prawidłowość, że jeśli w whisky czuć klimaty ziemisto-glebowe, to z reguły zachwycam się takim trunkiem. Tak więc siłą rzeczy po prostu MUSIAŁEM sięgnąć po Big Peat Peatrichor i całe szczęście nie zawiodłem się.

W zapachu ta blended malt jest mocno ziemista. Odnoszę wrażenie, że to wygaszone ognisko gdzieś nad jeziorem. Jest popiół, są jeszcze tlące się patyki i gałęzie plus cudowny zapach bagnisto-bagienno-jeziorny. Pod tą warstwą kryją się aromaty świeżych cytrusów i wanilii. Generalnie ta edycja Big Peat’a oferuje dość słodkawy i maślany dymek.

W smaku czuć procenty, jest moc! Zaraz jednak na podniebieniu wyczuć można wanilię i lekką goryczkę, która dla mnie ma coś z zielonej herbaty. Po nich pojawia się sól (czyli jednak morze a nie jezioro 😉 ), no i cytrusy, które czuliśmy na nosie. Całość zamyka się fajnym, długim i dymnym finiszem.

Jeśli ktoś oczekuje, że Big Peat Peatrichor to mocny, mięsisty torf, to może się zdziwić. Rzecz jasna to wciąż solidnie torfowa whisky, ale o zupełnie innym profilu dymku. Ziemistość tego trunku jest świetna. Cena za butelkę to ok. 300 pln, co uważam za naprawdę poprawną relację ceny do jakości. Dobry, konkretny torf z wyspy Islay z podrasowanymi procentami. Jestem na tak!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.