Filtracja na zimno – alfabet whisky

Przeczytanie tekstu zajmie Ci ok. 2 min.
whisky_niefiltrowana_szkockakrata
filtracja na zimno a właściwie brak 🙂

Filtracja na zimno – proces oczyszczania whisky

Na niektórych butelkach można zobaczyć napis Non-chill filtered. Co to oznacza? Dlaczego niektóre single malt są filtrowane, a inne nie ? Po co ta cała filtracja ? Czy whisky traci na wartości przez to, że została przefiltrowana ?

Niefiltrowana whisky

Jak to często bywa – potrzeba jest matką wynalazku. Jak wieść niesie, w latach 70-tych pewien importer z USA zwrócił całą partię whisky do sprzedawcy. Powodem było zmętnienie alkoholu, który w czasie mrozów leżał w porcie i czekał na rozładunek.  Od tego czasu producenci whisky postanowili filtrować swój produkt, aby trunek nie mętniał po obniżeniu temperatury (np. po dodaniu kostek lodu).

Filtracja na zimno stała się pewnym standardem w produkcji whisky, zarówno single malt, jak i blended. Dodać trzeba, że taki zabieg jest dla konieczny destylatów o mocy od 40% do 45% zawartości alkoholu. Producenci zwyczajowo podnoszą „granice zmętnienia” do 46% na wszelki wypadek, gdyby trunek wychłodził się np. w trakcie transportu. Oznacza to , że whisky o mocy powyżej 46% nie musi być filtrowana na zimno.

Na czym polega filtracja na zimno whisky

Jak więc wygląda ta filtracja? Otóż, whisky po dojrzewaniu w dębowej beczce, a przed butelkowaniem, schładza się do temperatury ok. 2°C (blended whisky nawet jeszcze mocniej). Tak ochłodzony destylat przepuszcza się następnie przez cały system kilkunastu/kilkudziesięciu papierowych filtrów. W wyniku tego usuwane są z whisky związki chemiczne odpowiadające za mętnienie. Trochę inny rodzaj filtracji występuje w przypadku produkcji burbonów. Zupełnie nietypowy sposób oczyszczania destylatu proponuje z kolei Polugar.

Filtracja na zimno a zapach i smak

Skoro single malt przeszła proces „oczyszczania”, to czy ma to wpływ na kompozycję zapach i smak whisky. Producenci zarzekają się, że nie! Ich zdaniem jest to zabieg „czysto kosmetyczny”.  Są jednak destylarnie, które w ogóle nie stosują filtrowania na zimno np. Bruichladdich czy  whisky Balblair.

Spór o to, czy whisky filtrowana na zimno jest lepsza czy gorsza jest chyba nie do rozstrzygnięcia. Ile osób pijących, tyle opinii. Aby wyrobić sobie samemu zdanie na ten temat, warto popróbować zarówno whisky filtrowanych, jak i tych non-chill filtered, szczególnie w wersji cask strength.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.