Rock Oyster Cask Strength – test whisky

whisky_rock_oyster_szkocka_krata
Rock Oyster w CS-ie

Whisky Rock Oyster Cask Strength

Mamy wakacje, więc to chyba niezły pomysł, żeby napisać kilka zdań o wakacyjnej whisky. Nie jest ona bynajmniej delikatna, nie jest też słodziutka. Nie kojarzy się z lodami waniliowymi ani z sokiem owocowym podawanym w ciepły, letni dzień. Co jest więc “wakacyjnego” w Rock Oyster Cask Strength – bo o niej dziś mowa? Otóż to blended malt na wskroś morska, a to z morzem, wybrzeżem kojarzą mi się letnie kanikuły. Nota bene, dwa lata temu, także wakacyjną porą, pisałem o łagodniejszej wersji Rock Oyster.

Rock Oyster to marka należąca do Douglas Laing & Co. To taki szkocki, niezależny bottler dobrze znany fanom whisky. Firma butelkowała i butelkuje naprawdę dużo. Znaną serią jest m.in. “Remarkable Regional Malts”. Jak już kiedyś pisałem – do edycji tej należą whisky z różnych regionów Szkocji, które niby miały reprezentować oficjalne regiony produkcji, ale de facto tak nie jest. Chociażby Rock Oyster właśnie – jest przedstawicielem Wysp, a jak każdy dobrze wie, szkocki region Islands nie jest oficjalnie regionem produkcji whisky, ale zalicza się do Highlands. Jednakże odmienność wyspowych whisky od “typowych” highlanders’ów jest tak duża, że często traktuje się te dwa regiony jako zupełnie różne.

Wracając do Rock Oyster Cask Strength. U mnie zagościła pierwsza seria tego bottlingu. Cask Strength dało moc 57,4% alk. Tu można by rozpocząć akademicką dyskusję, czy mamy faktycznie do czynienia z whisky CS. Cask strength czyli moc beczki, a nie beczek. Liczba pojedyncza wskazuje raczej na to, że hasło to winno być zarezerwowane dla whisky z jednej beczki. Tak z całą pewnością Rock Oyster nie powstaje. To zabutelkowana konkretna partia (batch). Może właściwsze byłoby “caskS strength” czy “batch strength”? Nie wiem, nie wiem… Jest wiele osób dużo bardziej światłych w tej branży niż ja – malutki żuczek, może oni mają jakiś pomysł. Dla mnie napis “cask strength” oznacza tu ni mniej nie więcej to, że whisky nie została rozcieńczona wodą (przynajmniej chciałbym w to wierzyć). Dodatkowo, Rock Oyster CS nie jest barwiona karmelem ani też (co dość oczywiste przy tej mocy) nie jest filtrowana na zimno.


Moja opinia o Rock Oyster Cask Strength

Wzrok: białe wino

Zapach: mega słony, morskie powietrze po burzy, cytryny, kopcące się ognisko na plaży

Smak: potężny i mocny, wanilia, słodkie cytrusy, pieprz i sól

Finisz: długi, owocowy i słony

Cena: 250 – 300 złotych


No dobra, jest ekstremalnie. Nie ma co owijać w bawełnę. Ta whisky to taka konkretna dawka mocy dla prawdziwych wilków morskich. Podstawowy Rock Oyster był (jest) morski, słony, lekko cytrusowy – generalnie fajny.  Wersja “w CS-ie” przekracza wszelkie skale morskości. Jeśli nie lubisz whisky słonych, morskich, to nie będzie to dla Ciebie przyjemna uczta. Bez wątpienia edycja CS to blended malt, która nie bierze jeńców.

W moim odczuciu ta whisky to mieszanka trzech rzeczy – wysokiego woltażu alkoholu, wyczuwalnej młodości destylatu oraz skrajnej morskości. Czy taki mariaż posmakuje? No cóż, zapewne nie każdemu. W zapachu czuć mocno, bardzo mocno morze, powietrze po burzy na plaży. Jest też jakiś ślad jodyny, trochę dymu. Wszystko to jakby osiadało na zapachu świeżych cytryn. Czuć, że to raczej młody destylat. Całość aż kipi, jest nieujarzmione, powiedziałbym, że dość agresywne.

W smaku jest tylko trochę spokojniej. Do posmaku soli dochodzi jeszcze ostry pieprz. Jednakże nieśmiało pojawia się też wanilia i cytrusy – jakaś cytryna, limonka. Robi się przez to pijalnie i nawet ciut słodkawo i owocowo . Wciąż czuć, że to młody alkohol, który w połączeniu z wysokim woltażem powoduje, że jest to whisky dosyć ostra.

Czy warto więc więc sięgać po Rock Oyster Cask Strength? Jeśli podchodzą Ci whisky morskie, jeśli nie boisz się wysokich obrotów alkoholu, to trzeba poznać się z tą whisky. Natomiast w moim przekonaniu wszyscy Ci, którzy lubują się w delikatnych speysider’ach albo bogatych i ciężkich sherrycask’ach, mogą przy tej whisky nie zaznać radości. Co by nie mówić to jednak whisky prosta i jednostronna. Tu nie ma poszukiwania głębi, chyba że takiej z Rowu Mariańskiego 😉 W Rock Oyster CS mamy po prostu soczystą, morską fangę w nos!

Podziel się artykułem!