Speyburn – alfabet whisky

speyburn_szkocka_krata

destylarnia Speyburn

Speyburn – speysider z krwi i kości

Świat whisky nie tylko znanymi destylarniami stoi. Poruszanie się w tym świecie to także poszukiwania ciekawych edycji od niezależnych bottlerów, ale także poznawanie produktów z mniej znanych gorzelni. Taką jest destylarnia Speyburn.

Nie wiem, dlaczego ta marka jest tak mało znana i do niedawna dość trudno dostępna. Nie mamy bowiem do czynienia z młodym zakładem, ale ze starą gorzelnią, która nieustannie produkuje whisky. Speyburn położona jest tuż przed miejscowością Rothes, czyli w regionie Speyside. Leży ona w malowniczych lasach poprzecinanych potokami stanowiącymi dopływy rzeki Spey. Zakład powstał w 1897 roku – data jest jednak nieprzypadkowa – celem było otwarcie zakładu w 60 rocznicę panowania królowej Wiktorii.

Speyburn – siła tradycji

Gorzelnia Speyburn wciąż wykorzystuje wiele tradycyjnych metod w ramach produkcji whisky. Była to pierwsza szkocka gorzelnia, w której zastosowano słodowanie przy użyciu bębnów. Było to wydajniejsze niż słodowanie na podłodze. Pomimo tego, że słodownia przestała działać w 1967 roku, maszyny nadal znajdują się w gorzelni. W zakładzie za to wciąż działa śrutownik typu “Boby”, który liczy ponad 90 lat. Co więcej, jest on każdorazowo wykorzystywany na etapie zacierania – miele prawie 6 ton ziarna do każdego zacieru. Kolejny przykład na wykorzystanie tradycyjnych metod to wężownice pracujące przy dwóch alembikach drugiej destylacji. Już niewiele zakładów wykorzystuje tę formę do skraplania spirytusu. No i na koniec magazyny – to tradycyjne “dunnage” z klepiskiem mogące pomieścić do 2500 dębowych beczek.

speyburn_szkocka_krata

alembiki Speyburn

speyburn_szkocka_krata

magazyn Speyburn

Całość – od krystalicznej wody aż po dojrzewanie w tradycyjnych magazynach – powoduje, że produkowana jest tu whisky ciekawa i interesująca. Generalnie  Speyburn to whisky estrowe, słodkie, owocowe i kwiatowe. Co więcej, można by powiedzieć, że to kwintesencja zapachu i smaku Speyside. Nie znajdzie się tam żadnych dymnych i torfowych nut, jest za to sporo tego, co lubię w speysiderach – kwiaty, łąka, owocowy sad.

Mam to szczęście, że próbowałem każdej whisky Speyburn z tzw. “core range”. Za każdym razem te single malt’y kojarzyły mi się z latem i lenistwem 🙂 Tak, tak. Są idealne do sączenia w ogrodzie np. na hamaku – słowem: wyborne towarzystwo do beztroskiego “nicnierobienia”. Słodkie, lekkie, bardzo “pijalne”. Trzeba jednak przyznać, że wersja 15yo jako wyraźnie dojrzalsza i pełniejsza bardziej sprawdzi się wieczorową porą, gdy ciepłe, letnie powietrze wpada przez okna, a na dworze słychać koncert świerszczy. Oj, chyba się rozmarzyłem… 😀

Może Ci się również spodoba