Yoichi Single Malt – test whisky

whisky_yoichi_szkocka_krata
Yoichi Single Malt

Whisky Yoichi Single Malt

Myślę, że dyskusja o roli japońskiej whisky, jej walorach i cechach byłaby niezmiernie burzliwa. Wszak w świecie fanów whisky, trunek rodem z Japonii cieszy się skrajnie różnymi opiniami. SKRAJNIE!! Pisząc to bazuję na opinii wielu osób, o których mogę powiedzieć, że znają się na rzeczy. Jedni – lubią poeksperymentować, a japońską whisky uznają za ciekawostkę. Inni – wynoszą ją praktycznie na piedestał sztuki destylacji. Pozostali – uważają, że to przereklamowany towar dość przeciętnej jakości. Oczywiście, jak z każdym produktem, wśród całej gamy japońskich single malt czy nawet blended whisky, zapewne znajdziemy takie, które uzasadnią opinie poszczególnych grup – whisky słabiutkie, przeciętne i wybitne. Do której z tych grup zaliczyć Yoichi Single Malt?

Whisky ta pochodzi z gorzelni o tej samej nazwie. Zakład Yoichi jest drugim obok destylarni Miyagikyo, które należą do wielkiego gracza na rynku japońskiej whisky – Nikka Whisky. Legendarna firma założona przez legendarną postać, czyli przez “ojca whisky japońskiej” Masataka Taketsuru. Cechą charakterystyczną destylarni Yoichi jest podgrzewanie alembików ogniem z węglowych palenisk znajdujących się tuż pod nimi. I od razu wyjaśniam (bo takie pytania słyszałem) – to nie wpływa na dymność whisky. To czy whisky jest mniej lub bardziej dymna zależy oczywiście od suszenia słodu. Ten sposób podgrzewania jest trudny do kontrolowania czy zaprogramowania. Niemniej, ta tradycyjna metoda wpływa (ponoć) na jakość spirytusu – jest on bardziej krzepki, bogaty.

Whisky Yoichi Single Malt jest whisky bez określonego wieku. Kilka lat temu zastąpiła ona różne wersje “years old“. Butelkowana jest z mocą 45% alk.

Moja opinia o Yoichi Single Malt

Wzrok: jasny złoty

Zapach: połączenie owoców, kwiatów i lekkiego torfu, kremowy, mokre drewno, woda z wazonu z kwiatami

Smak: świeży, ciut ostry, orzechy, cytrusy, nieco torfu

Finisz: przyjemny, owocowy, aczkolwiek dość krótki

Cena: 300-350 złotych

Czy Yoichi Single Malt bliżej do “wyśmienitej, japońskiej jakości” czy może to jednak “przereklamowany przeciętniak”? Hmm, trudna sprawa. W mojej ocenie to whisky dość ciekawa. Nie wiem jednak, czy ktoś by mnie nią przekonał, że whisky japońska to “och i ach”. Nie jest też tak, żebym Yoichi odmówił, gdy mi ją ktoś zaproponuje.

Chyba zapach jest jej najlepszą stroną. Połączenie pewnej zwiewności kwiatów, słodkich owoców i lekkiego torfowego dymu. Ta dymność przypomina mi trochę wodę z wazonu (taka już stojąca dobre kilka dni, kwiatki w wazonie już prawie zwiędły) albo kwitnące jeziorko 🙂 Cóż ja poradzę, tak mi się to kojarzy – zachęcająco czy wręcz odwrotnie? Rzecz jasna, nie mówimy o torfowym klimacie jak z Islay. Dym jest dużo, dużo delikatniejszy.

Smak dosyć ostry, cytrusowy i orzechowy. Finisz mógłby być bardziej zdecydowany, dłuższy. Tu tej whisky sporo brakuje. A szkoda, bo zapach jest naprawdę zachęcający. Ta intrygująca dymność sprawia, że wącha się ją naprawdę przyjemnie. Trochę przywodzi na myśl inny produkt od Nikka, pewnie dużo szerzej znaną Nikka Pure Malt Black. Niemniej, Yoichi Single Malt jest zdecydowanie bardziej “okopcona”,

Czy warto ją kupić, spróbować, potestować? Pewnie że! Zawsze warto. Czy podbije serce? Trudno powiedzieć, zapewne wśród szkockich whisky znajdziemy całą furę takich (w tym przedziale cenowym rzecz jasna), które pobiją Yoichi na głowę. Z drugiej strony, czy faktycznie konieczne jest porównywanie?

Może Ci się również spodoba