Chivas Regal 12yo – test whisky

whisky_chivas_regal_szkocka_krata

Chivas Regal 12yo

Whisky Chivas Regal 12yo

Mało jest takich marek whisky, które zna prawdopodobnie każdy, kto choć raz zetnął się z “rudą”. Do grupy tej zapewne należy Johnnie Walker, pewnie także Jack Daniel’s – choć akurat ten trunek szkocką whisky nie jest. Taką marką jest też Chivas Regal, dobrze znana i powszechnie dostępna blended whisky. Jej właścicielm jest firma Chivas Brothers, ta zaś jest własnością potentata na rynku alkoholi – Pernod Ricard. “Sercem” Chivas Regal jest whisky z gorzelni Stratisla. To zakład leżący w Speyside. Dostępność single malt Strathisla jest mocno ograniczona, ponieważ destylat przeznaczony jest przede wszystkim do kupażowania blended whisky. Historia Chivas Regal liczy już ponad 100 lat, pierwsze whisky tej marki pojawiły się na rynku na początku XX wieku.

Chivas Regal 12yo jest blendem kilkunastu (mowa o ok. 30) różnych whisky, zawartość alkoholu to minimalne 40%. Wersja 12yo jest podstawową (rocznikową) whisky tejże marki.Oprócz niej występują także inne wersje “years old”, a także blendy bez określonego wieku (takim np. jest Chivas Regal Mizunara).

Moja opinia o Chivas Regal 12yo

Wzrok: jasny złoty

Zapach: wanilia, ciastka maślane, zioła, owoce z krzaka (aronia/porzeczka)

Smak: bardziej słodko niż w zapachu i bardziej alkoholowo, wanilia, mleczka czekolada, trochę pieprzu

Finisz:  dość długi, wyczuwalny alkohol i pieprz

Cena: 100-150 złotych

Czy Chivas Regal 12yo może konkurować z jakimiś single malt’ami? Chyba tylko z tymi najsłabszymi. W tym przedziale cenowym można bowiem znaleźć sporo smaczniejszych rzeczy. Ta whisky jest po prostu nieskomplikowana. Nie ma głębi i bogactwa. Aczkolwiek, w porównaniu do wielu tańszych blend’ów jest ona bardzo pijalna. W przeciwieństwie do nich nie odrzuca zapach etanolu ani alkoholowe drapanie w gardle. Bynajmniej nie jest też tak, że tych “procentów” w ogóle nie czuć. One są, jednakże sprytnie ukryte pod grubą warstwą wanili.

Właśnie wanilia dominuje w zapachu jak i w smaku. Ewidentnie z beczek po burbonie wyciągnięto maksimum tego, co mogą dać beczki z amerykańskiego dębu. W aromacie jest jeszcze jakaś nuta ziołowa, która wpływa na pozytywny odbiór. No i owoce. Ja czuję tam aronię albo porzeczkę, ich zapach wnosi trochę słodyczy do ogólnego wrażenia. W konsekwencji aromat tej whisky jest jej największym atutem. W smaku ten trunek jest naprawdę prosty. Znowu pojawia się wanilia, trochę czekolady i ostry pieprz. Szkoda, że ta pikantność zmienia się w alkoholowy posmak. Tak czy siak, jest to whisky zdatna do picia. Nienachalna, nieskomplikowana, prosta owocowa, lekko słodka whisky. I tyle.

Może Ci się również spodoba