Tobermory 10yo – test whisky

Przeczytanie tekstu zajmie Ci ok. 2 min.
whisky_tobermory_szkocka_krata
Tobermory 10yo

Whisky Tobermory 10yo

Wyjątkowa single malt Tobermory 10yo pochodzi z destylarni leżącej na wyspie Mull. Swego czasu destylarnia Tobermory (Ledaig) była szeroko opisana na blogu. Dość przypomnieć, że gorzelnia ta przechodziła wielokrotnie z rąk do rąk, przez co trudno mówić o jakiejś ciągłości produkcji. W destylarni produkuje się niezbyt pokaźne ilości whisky, bo ok. 1 mln litrów alkoholu rocznie.

Single malt Tobermory 10yo jest (aktualizacja: była! Gorzelnia zastąpiła tą edycję wersją 12yo począwszy od 2019 roku – link do recenzji na końcu artykułu.) podstawowym produktem z tej destylarni, obok również 10-letniej Ledaig – torfowej whisky z tej destylarni. Zabutelkowana z mocą 46,3% alkoholu, nie filtrowana na zimno, nie barwiona karmelem.

tobermory 10 szkocka krata whisky blog

Moja opinia o Tobermory 10yo

Wzrok: jasny, słomkowy

Zapach: trawa, mokre siano i jakby mokra ziemia, wanilia i marcepan, powiew morza

Smak: delikatnie słodko, owocowo, szczypta ziół, do tego posmak przypraw piernikowych

Finisz: rozgrzewający, owocowo-migdałowy

Cena: 200 – 250 złotych


Przyjemne wspomnienie

Whisky Tobermory 10yo to bardzo przyjemna single malt na co dzień. Każdorazowo kiedy ją smakuję, poświęcam jej sporo czasu. Lubię wyłapywać niuanse przede wszystkim w aromacie tej whisky. Dla mnie Tobermory 10yo to przede wszystkim zapach! Jak to określił mój znajomy – to trawa rosnąca gdzieś na wydmie. Coś w tym jest, bo whisky ta oddaje pewien morski charakter, ale generalnie to delikatna i aromatyczna whisky, przyjemnie owocowa.

Smak podąża za zapachem, jest świeży, lekki. Pojawiają się nieśmiało owoce oraz szczypta przypraw. Całość kończy się przyjemnym, rogrzewającym finiszem, z lekko pikantną nutą.

Tobermory 10yo nie jest whisky bardzo bogatą, w której można by szukać „niewiadomoilu” aromatów płynących z beczki. I właśnie to mi w niej tak odpowiada – że jest bardzo naturalna. Wiele destylarni próbuje uzyskać efekt „WOW” poprzez stosowanie beczek po przeróżnych alkoholach (o beczkach po sherry nawet nie wspomnę). Często te zabiegi się udają, ale nie zawsze – niekiedy wpływ beczki przytłacza charakter destylatu.

Właśnie dlatego lubię Tobermory 10yo – nie ma w niej fajerwerków wynikających z użytych beczek, jest tam po prostu samo sedno destylatu, jak DNA destylarni.

Wszystkich tych, którzy jeszcze nie znają tej whisky, zachęcam do spróbowania. Nie twierdzę, że wszystkim posmakuje (bo ktoś np. stwierdzi, że „jest za prosta”). Uważam jednak, że zdecydowanie warto ją poznać i dać jej szansę. Wszak to single malt z wyjątkowej destylarni, którą ceni bardzo wiele fanek i fanów whisky.

AKTUALIZACJA: whisky ta została zastąpiona przez wersję Tobermory 12yo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.