Wolf Distillery – Polska do boju !

whsiky_wolf_distillery_szkockakrata

Wolf Distillery

Wolf Distillery czyli Polak potrafi

Zachwycamy się whisky szkocką, doceniamy amerykańskie burbony, lubimy japońskie czy indyjskie produkty… A gdzie w tym wszystkim jest Polska? Poznajcie więc Wolf Distillery!

Grupa pasjonatów postanowiła stworzyć projekt pod nazwą Wolf Distillery. Początek działania datowany jest na 2011 rok. W tym czasie powstawały różnego rodzaju eksperymentalne produkty. Do ich wytworzenie wykorzystywane były i są nadal różnego rodzaju zboża, słodowane i niesłodowane. Sam proces destylacji prowadzony jest dwukrotnie, w niektórych przypadkach także trzykrotnie. Do tego wykorzystywany jest pot still, w którym zamontowana jest miedziana szyja z deflegmatorem z miedzianą chłodnicą. Całość ma zapewnić lekkość, jedwabistość destylatu. Po całym procesie, gotowy destylat przelewany jest do niewielkich dębowych beczek i starzony. W ten sposób uzyskiwane są produkty o bardzo zróżnicowanym zapachu i smaku.

Bywalcy różnych festiwali “alkoholowych” z całą pewnością kojarzą stoisko Wolf’a. Zapewne próbowali także wielu z ich produktów – czy to new make’ów, czy też whikey z kukurydzy i żyta czy też eksperymentów chmielowo-jęczmiennych (dokładnie ze słodu jęczmiennego). Ja miałem okazje próbować różnych edycji, zarówno w 2016 roku, jak i w 2017 roku. Z całą pewnością można powiedzieć, że “eksperyment trwa”, przez co wypusty Wolf’a wciąż się zmieniają.

Z ostatnich informacji płynących od ekipy Wolf Distillery wynika, że rusza budowa destylarni pod Wrocławiem !! Pozwoli to ruszyć z produkcją pełną parą już w drugiej połowie 2018 roku. Trzymam kciuki za szybką i sprawną budowę, no i oczywiście za dalsze eksperymentowanie!

Próbka możliwości Wolf Distillery

wolf distillery_rye_szkockakrata

wolf polish rye

Podczas ostatniego mojego spotkania z Wolf Distillery zaskoczył i zaciekawił mnie jeden z ich wypustów. To świeży destylat o mocy 45% alk wyprodukowany w 100% z polskiego żyta, destylowany dwukrotnie. W zapachu delikatnie, alkohol w ogóle nie uderza w nos. Ten new make pachnie mokrą trawą i sianem. Mocno słodowy. Smak jest fajny – łagodny, świeży alkohol w ogóle nie przytłacza, a z tego co mówili mi twórcy – takie było założenie od początku – stworzyć delikatny alkohol. Po dłuższym odstaniu w kieliszku, w smaku pojawiają się wg mnie tony marynowanego imbiru, takiego, jaki serwuje się do sushi. Wg mnie fajny destylat, który jeśli popracuje z dobrą beczką, to może przynieść za kilka lat niezły trunek.

Dlatego też, ukłony i pozdrowienia dla całej ekipy Wolf Distillery, trzymam za Was kciuki i wyczekuję kolejnych Waszych produktów.

Podziel się artykułem!