Craigellachie 2007 TTOW – test whisky

craigellachie_TTOW_szkocka_krata
kompot Craigellachie 2007

Whisky Craigellachie 2007 11 yo
od The Taste of Whisky

Whisky ze Speyside – kiedyś się nimi zachwycałem. A to że są takie delikatne, a to że takie owocowe. Później ta miłość trochę mi przeszła. Jednakże, speysiderom nigdy nie mówię “nie” (no chyba że niektórym 🙂 ). Czy może być coś bardziej speysidowego niż whisky z gorzelni leżącej pomiędzy Dufftown i Rothes? Tak właśnie umiejscowiła się gorzelnia Craigellachie i to tam wyprodukowano Craigellachie 2007, o której dzisiaj mowa.

Ta zacna butelka pojawiła się na rynku dzięki chłopakom z The Taste of Whisky. To dwóch zapaleńców, którzy katują swoje nosy, kubki smakowe i wątroby, żebyśmy MY, KONSUMENCI, dostali jak najlepszy produkt. Tak więc w ich ręce wpadła beczka Craigellachie nr 70900706, która zawierała spirytus wydestylowany w październiku 2007 roku. Ostatecznie swoje beczkowe życie whisky skończyła 11 lat później, w 2019 roku, kiedy to zabutelkowano dokładnie 201 sztuk. Co więcej, przez te 11 lat moc whisky spadła jedynie do poziomu 65,2 % alk. (taka drobnostka!) W ten sposób powstała Craigellachie 2007 (11yo) od TTOW – single cask, rzecz jasna w mocy beczki (o naturalnej barwie czy filtracji nawet nie wspomnę).


Moja opinia o Craigellachie 2007 TTOW

Wzrok: złoty

Zapach: mirabelki, kompocik, ciasto z owocami, rabarbar, zero alkoholu przy tej mocy!

po dodaniu wody: jeszcze bardziej kompotowy i kwaskowy

Smak: oleisty, kompot podrasowany alkoholem, słodki dżem

po dodaniu wody: słodycz owoców plus kwaskowa kontra oraz wosk

Finisz: dłuuuugi, dalej owocowy, ma swoją moc

po dodaniu wody: alkohol ginie pod naporem cierpkich i kwaśnych tonów

Cena: ok. 300 zł


Piłem różne rzeczy od naszych bottlerów/selekcjonerów z TTOW. Zwłaszcza o ich Bruichladdich “The Water” krążą już legendy. Z pewnością Craigellachie 2007 nie ma aż takiej potęgi jak Laddie, ale…! Seria, w ramach której się ukazała, nosi nazwę “Daily Collection“. Daj Boże takie łychy jako daily dram!

Zapach… Dawno, dawno temu, moja mama do niedzielnych obiadów podawała kompot ze śliweczek. Mirabelki, renklody. Jak ja nie lubiłem tego kompotu! Jednocześnie słodki i kwaskowy i trochę cierpki. Dodatkowo pływały w nim farfocle ze śliwek. Po 30 latach trafiłem na whisky, która pachnie jak ten kompot. Mamo, jeśli to czytasz, to wiedz, że chłopaki z TTOW znaleźli beczkę Craigellachie, do której ktoś nalał twojego kompotu!! Jednakże tym razem jestem zachwycony!

W smaku ta whisky jest mocna, przy czym alkohol nie przykrywa naturalnej słodyczy. Natomiast po dodaniu wody uwypukla się wosk. W ogóle ta whisky jest tłusta, oleista, gruba. Dalej mamy finisz – cierpko-kwaśny i mocny.

Ogólnie rzecz biorąc jestem fanem tej Craigellachie 2007. Lubię whisky, w których wychodzi DNA gorzelni, to, co spływa im z aparatów destylacyjnych. Ta whisky nie jest udziwniona, ba, pochodzi z beczki refill hogshead bourbon, co wielu może uznać za “zbyt zwyczajne”. Moim zdaniem tym ta whisky się broni, że jest naturalna – owocowa, słodko-kwaskowa. No a ta woskowość, oleistość jest po prostu kozacka! Generalnie wosk kojarzy mi się z whisky z tej gorzelni, wychodzi on nawet w podstawowej Craigellachie 13yo .

Takie kompociki to mogę pić nie tylko co niedziela!

Podziel się artykułem!