Boat City Whisky Weekend 2018

Whisky weekend w Łodzi

Boat City Whisky Club – na samym wstępie trzeba wskazać sprawców całego zamieszania. To przez tę ekipę (a właściwie to dzięki niej) w Łodzi (czyli moim mieście) odbyło się tak zacne wydarzenie – BOAT CITY WHISKY WEEKEND!! Pierwszy w historii i od razu z wysokiego “C”. Ale czy mogłoby być inaczej, skoro przez dwa dni przyszło nam, uczestnikom, próbować samych zacnych single maltów.

Czymże by jednak była taka impreza, nawet z najznamienitszymi alkoholami, gdyby zabrakło… atmosfery. A ją tworzą przecież ludzi.  Około 40 osób – starzy znajomi oraz nowo poznani. Miejscowi i przyjezdni. Zaawansowani whisky eksperci oraz początkujący fani szkockiej. Plus gość specjalny, którego miałem okazję i przyjemność poznać, posłuchać, porozmawiać. Łódź odwiedził David  Wood – przez lata menadżer destylarni Caol Ila na Islay, a obecnie reprezentujący Distilled Events.

Mnie przyszło spędzić dwie degustacje w gronie polskich whisky-celebrytów 😛  – znanych i lubianych, zapraszanych na salony blogerów, a dokładniej jednej blogerki – Kiss Me Whisky i jednego blogera – e-whisky.pl. Oczywiście, wymiana uwag, opinii nie ograniczała się tylko do naszej trójki. Urok takich degustacji polega między innymi na dyskutowaniu w szerokim gronie. To np. siedzący obok Marek jako pierwszy zauważył, że jedna z whisky pachnie … nie będę uprzedzał faktów. Doczytajcie do końca 🙂

Dzień Pierwszy Boat City Whisky Weekend

Przejdźmy więc do zasadniczej części programu, czyli do degustowanych single maltów. W piątkowy wieczór testowaliśmy autorskie zestawienie zaproponowane przez Boat City Whisky Club.

Whisky weekend – dzień pierwszy

  1. Bunnahabhain 28yo od Sansibar (Niemcy) o mocy 45,8%. W zapachu trochę mydlany, słodki, aromat kwitnących drzew owocowych i ziół na łące. W smaku sporo przypraw i ziół, w miarę delikatny, owocowo-waniliowy. Finisz szybko gasnął. Fajny początek.
  2. Ben Nevis 21yo od The Nectar of Daily Drams (Belgia) o mocy 48,7%. W nosie pachniał lodami waniliowymi z polewą owocową a także miodem i woskiem. W smaku miód, lukrecja i czekolada mleczna. Długi, słodki finisz.  Pyszność !
  3. Glen Scotia 22yo od Silver Seal (Włochy) o mocy 57,7 %. Po raz pierwszy tego wieczoru pojawiła się whisky dojrzewająca w beczkach po sherry. I od razu – BAM !! Takie uderzenie suszu (wędzone śliwki) oraz kawy espresso, że aż cudownie kręciło w nosie. Po chwili zaczęła wychodzić morskość i sól, coraz więcej i więcej. Siedzący naprzeciw mnie Andrzej stwierdził, że ta whisky jest tak słodka, że aż słona 🙂 . Skończyło się tym, że kolega Marek stwierdził, że zaczyna to pachnieć… (to ten moment, o którym pisałem powyżej)… kostką rosołową albo Maggi. Absolutnie obłędne wrażenia. W smaku równie dobrze – kompot z suszu, przyprawy, w tle trochę dymu. Do tego długi, słodki finisz. Poezja !!
  4. Laphroaig 16yo od Kingsbury (Szkocja) o mocy 55%. Co ciekawe, przez cały okres maturacji leżakował on w beczce po rumie. Wyobraźcie sobie zestawienie “typowego” Laphroiga, czyli agresywnego zapachu torfu przypominającego środki chemiczne i medykamenty ze słodyczą palonego cukru, melasy. Doznania ekstremalne. W smaku mocny, ostry, ale i słodki. Duża ciekawostka !
  5. Last but not least – Ledaig 18yo od Wilson & Morgan o potężnej mocy 62,7%. To jedna z moich ulubionych destylarni, więc czekałem na rozlanie tego cuda z niecierpliwością. Nie zawiodłem się. Połączenie torfowego dymu (w miarę lekkiego), zapachu morza i słodyczy. W smaku posolona czekolada. Świetna rzecz.

Cóż powiedzieć, set degustacyjny był fantastyczny. Whisky były zróżnicowane i wspaniale się uzupełniły. Pod koniec spotkania byłem absolutnie przekonany, że najlepszą whisky wieczoru była…

Ben Nevis 21yo

W Ben Nevis urzekło mnie to, że whisky ta była bardzo równa, mięsista i przyjemnie woskowa.

Jednakże, już następnego dnia stwierdziłem, że zwycięzca jest tylko jeden. Najlepsza whisky to moim zdaniem taka, która zapada w pamięć, którą czuje się na samo wspomnienie o niej. Taka właśnie jest…

Glen Scotia 22yo

Tak właśnie – Glen Scotia 22yo od Silver Seal. Połączenie mocnego suszu owocowego, słodyczy i soli. Doskonała!

Dzień drugi Boat City Whisky Weekend

W sobotnie popołudnie przyszło nam próbować zestawu przygotowanego przez gościa specjalnego – Davida Wood’a. Propozycje na sobotę prezentowały się tak:

Whisky weekend – dzień drugi

  1. Glentauchers 20yo od Chorlton Whisky, o mocy 50,9%.  Zapach świeży, trochę cytrusowy, kropla miodu i garść ziół. W smaku pojawiły się jabłka, miód i płatki śniadaniowe. Pyszny, długi finisz. Mocna rzecz!
  2. Burnside 20yo ponownie od Chorlton Whisky, o mocy 51,7%. To whisky typu blended malt, pochodząca ze Speyside. Co się składa na tą mieszankę? To praktycznie stuprocentowa Balvenie, jednie lekko zmieszana z innym single maltem (najprawdopodobniej Glenfiddich). W nosie kręciły jabłka, miód i aceton. Smak kojarzył się ze słodką bułką z kruszonką, a do tego lekko pieprzne przyprawy. Dobra whisky, nie ma co.
  3. Speyside-Glenlivet 25yo od Cadenhead, o mocy 51%. Zapach zdominowany przez świeżość – mięta, skoszona trawa, po chwili pojawiły się słodkie nuty. To był zwiastun tego, co będzie w smaku. Mleczna czekolada. Trochę krótki finisz, ale i tak to bardzo dobra whisky.
  4. Arran 20yo również od Cadenhead, o mocy 53,3%. Ileż tu się działo. Noc zaatakował zapach świeżych owoców cytrusowych i …. kiszonki (co zauważyła Agnieszka). A może to była po prostu sól… . W smaku połączenie mieszanki studenckiej, pieprzu oraz cytrusów. Wyśmienita.
  5. Glengoyne 16yo od Cadenhead (again), o mocy 58,2%. W nosie – sherry bomb!! Jakby otworzyć wór z rodzynkami, wetknąć tam głowę i wąchać. Po chwili pojawiły się łagodzące nuty mięty. W smaku dużo słodyczy, pieczone jabłka, toffi i czekolada. Kolejna świetna whisky tego dnia.
  6. Bruichladdich 10yo od Dramfool, o mocy 62,2%. Megasłodycz! Ale oprócz tego w zapachu, gdzieś w tle, pojawiały się dym i sól. Smak to po prostu rozlewająca się słodycz. Dużo się tu działo.

Przygotowany przez Davida lineup był ciekawy . Już pierwszy Glentauchers podniósł poprzeczkę bardzo, bardzo wysoko. Jednakże, zwycięzcą dla mnie była ta oto whisky…

Arran 20yo

Po raz kolejny stawiam na whisky niebanalną, zaskakującą, inną niż można by się spodziewać. Taką właśnie był/jest ten single malt.

Najlepszym single malt całego Boat City Whisky Weekend jest dla mnie Glen Scotia 22yo z pierwszego dnia. Będę ją długo pamiętał 🙂

Podsumowanie whisky weekend

Tak naprawdę od tego powinienem zacząć, a nie wrzucać tego w podsumowanie. Ale dzięki temu będzie to bardziej widoczne. A więc – DZIĘKUJĘ !!!

Boat City Whisky Club – dzięki za zaproszenie, za zorganizowanie tego całego wydarzenia, za namówienie Davida na przyjazd, za świetną whisky, za przyjazną atmosferę, za dyskusje, wymianę opinii i uwag, no i za after party także 😉

Wszystkim współbiesiadnikom – tym, którzy siedzieli najbliżej, z którymi rozważałem, co nam w nosach i gardłach gra oraz tym, z którymi uwagi przyszło wymieniać “w kuluarach”.

Whisky weekend w Łodzi udowodnił, że to miasto kocha whisky.  Za rok kolejna edycja ? Nie może być inaczej!

Może Ci się również spodoba