Old Pulteney Huddart – test whisky

Przeczytanie tekstu zajmie Ci ok. 3 min.
whisky_old_pulteney_huddart_szkocka_krata_blog
kształt butelki Old Pultey nieustannie mnie zachwyca

Whisky Old Pulteney Huddart

Pojawiła się nagle! Początek 2018 roku przyniósł zmiany w core range destylarni Pulteney, a wraz z tą odmianą pojawiła się single malt Old Pulteney Huddart. Słysząc już miesiące wcześniej, że destylarni zaczyna brakować beczek do utrzymania dotychczasowego portfolio,  można było się spodziewać zmian. Znając obecne trendy łatwe do przewidzenia było pojawienie się jakiejś edycji no age statement. Plus do tego jakieś tam delikatne odświeżenie whisky „-letnich”.

Mniej więcej pod koniec 2017 roku głośno było już o tym, że zniknie Old Pulteney 17yo – single malt, którą bardzo lubiłem i której straty bardzo mi szkoda (choć odpowiednie zapasy zostały zapewnione 😉 ). Destylarnia zapowiedziała jednocześnie, że bez zmian pozostanie podstawka w postaci OP 12yo (uff, dobrze, że tego nie z „NAS-owali”). O całym nowym portfolio można przeczytać ➡ tutaj  gdy opisywałem wrażenia z degustacji nowego core range.

Wśród tych nówek pojawiła się dość niespodziewanie wersja dymna Old Pulteney, czyli właśnie Huddart. Celowo nie napisałem „wersja torfowa”, bo moim zdaniem jest różnica między whisky dymną a torfową. Oczywiście, dymek bierze się z torfu, jednak różnica polega na pewnej subtelności doznań zarówno w zapachu, jak i w smaku. Huddart to w moim odczuciu przykład whisky dymnej. Ta single malt nie ma określonego wieku, dojrzewa w beczkach po burbonie, a finisz odbywa się w dodatkowych beczkach, w których wcześniej leżakowała bliżej nieokreślona whisky torfowa. Tak więc, sam słód nie jest suszony z użyciem torfu, a dymny zapach i smak zawdzięczamy wyłącznie użytym beczkom.


Moja opinia o Old Pulteney Huddart

Wzrok: złoto

Zapach: jabłka z ogniska, morskie powietrze, wanilia, może trochę cytrusów (a może to ta świeża bryza), dym z ogniska na plaży

Smak: wanilia, przypalony słony karmel, słodkie owoce (takie „przeleżałe”) banany

Finisz: niezbyt długi, lekko słonawy i dymny

Cena: ok. 200 zł


Po pierwsze, ja lubię whisky Old Pulteney. Nie wiem, czy to kwestia sentymentu do destylarni czy może faktycznie pasuje mi profil zapachowo-smakowy. Faktem jest, że w każdej do tej pory napotkanej przeze mnie whisky z tej stajni, wyczuwalne są (mniej lub bardziej) morskie akcenty, zgodnie z ich hasłem The maritime malt. A że taką morskość lubię… Znam osoby, które uważają, że whisky z Wick są kiepskie, w najlepszym razie przeciętne. Co kto lubi.

Oczywiście Old Pulteney Huddart to nie jest ta klasa co np. wspomniana OP 17yo. Powiem szczerze, że ja nawet wolę wersję klasyczną – 12-letnią. Jednakże, dramatu nie ma 😉 Huddart to lekka dawka owoców plus morskie powietrze plus miły dymek, razem się to w miarę składa.

Piekliście kiedyś na ognisku jabłka na patyku? A może to ognisko było na plaży? Jeśli tak, to znaczy, że jakiś tam kontakt z Huddart już był 😉 😛 Tak moim zdaniem pachnie ta whisky – jabłka + morze + ognisko. Fajnie. W smaku robi się bardziej słodko – jakby na tych jabłkach był karmel albo toffi. Oprócz tego posmak słodkich, dojrzałych (nawet przedojrzałych) bananów – nie pierwszy raz pojawia się to w whisky z Pulteney. Charakterystyczne wrażenie. No i na koniec finisz, który jest na pewno za krótki, szkoda.

Zbierając to wszystko otrzymujemy całkiem niezłą whisky dla początkujących. Weterani raczej nie znajdą w niej podstaw do rozpisywania się i ochów i achów. (Uff, jakie to szczęście, że jestem wciąż początkującym 😉 ). Huddart sprawdzi się jako daily dram . Przydatna także na wizytę kolegów na wspólne oglądanie, jak Bayern pokazuje co to znaczy prawdziwy Fußball  !! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.