Igni Single Malt – test whisky

Przeczytanie tekstu zajmie Ci ok. 3 min.
torfowa whisky z Indii – Igni

Whisky Igni Single Malt Indian Peated

Różnie z to egzotycznymi whisky bywa. Oprócz szeroko dostępnych trunków ze Szkocji czy Irlandii, na rynku możemy bowiem znaleźć butelki z nie tak oczywistych rejonów świata. Zapewne whisky z Japonii nikogo już nie dziwią, ale już z Francji, Szwecji czy Australii może nieco bardziej. A whisky z Indii? Pewnie jeszcze jakiś czas temu ten kierunek nie kojarzył się z takim gatunkiem alkoholu. A tu się jednak okazuje, że kraj ten może się pochwalić różnymi whisky (Paul John, Amrut). Przykładem takiej jest również Igni – torfowa single malt z Goa.

No dobra – szukamy w wujku google. Igni – gdzie to jest, gdzie ta gorzelnia??!! Ano nigdzie. Dlatego, bo Igni to nie destylarnia, a nazwa marki/brandu. Opisane to zostało na etykiecie przez ekipę…. Loży Dżentelmenów. Tak, bo to nasz rodzimy niezależny bottler czy jak kto woli „selekcjoner” stoi za whisky Igni. Jak oni trafili do Indii, tego nie wiem. Może ktoś z nich wypoczywał na wybrzeżach Goa… 😉 Do tej pory Loża była bardziej znana z selekcjonowania szkockich single malt, sprzedawanych pod marką konkretnych destylarni (do tej pory wzdycham do ichniejszej Glen Scotia). Nie tak dawno światło dziennie ujrzał ich projekt pod nazwą „Rambler”. Niemniej ta seria także ma oznaczenia poszczególnych gorzelni. W przypadku Igni zbudowany został całkowicie odrębny brand.


Moja opinia o Igni Single Malt

Wzrok: jasny bursztynowy

Zapach: lekki, ziemisty dym, ananas, wanilia, bułka drożdżowa, strużyny

Smak: w miarę słodko, dym połączony z owocami i wanilią

Finisz: dość nieśmiały, trochę cierpki

Cena: mniej niż 200 zł


Werdykt będzie surowy i bezkompromisowy. Po pierwsze – torf. Od niego trzeba zacząć, bo to przecież dymna whisky. Ilość magicznych ppm-ów to coś w okolicy 15 ppm. Daje więc to pewien obraz tego, jak nadymiona jest ta whisky. Przypomina ona trochę torfowe whisky ze Speyside, gdzie dym ma inny, łagodniejszy charakter.

Po drugie – cała reszta 😉 Jest dość delikatnie, czuć wanilię, trochę słodkich owoców i drożdże, właściwie bułka drożdżówka. Generalnie, jest spokojnie, bez ochów i achów. Typowa lekko torfowa daily dram. Oczywiście nie można oczekiwać, że będzie to torfowe odkrycie roku. Pewnie nie oczekiwali też tego twórcy/selekcjonerzy. To od początku do końca miała być przystępna whisky na co dzień i taką właśnie jest. Młoda, bez określonego wieku, po prostu do popijania. Kolejna rzecz – to doskonała whisky dla tych, którzy dopiero chcą zobaczyć, co oznacza dym i torf. Gdyby torfowemu laikowi pokazać np. Ardbeg Wee Beastie, który jest w podobnym przedziale cenowym, to śmiem przypuszczać, że ardbegowy torf mógłby mocno zniechęcić, ponieważ jest intensywny i charakterny. W Igni mamy łagodne wejście do dymnego świata. To takie kopcące się ognisko z traw, darni. Nie ma chemii, nie ma wodorostów, nie ma smoły i asfaltu.

No więc werdykt – dla fanów single cask’ów i doświadczonych fanów pijących tylko CS-y – hmm, kapcie Wam nie pospadają delikatnie rzecz ujmując. Za to na nieuchronnie zbliżające się grille tudzież na grupowe oglądanie Mistrzostw Europy – jak najbardziej. To whisky niezobowiązująca, przystępna, pijalna, w cenie adekwatnej do jakości. I tak należy do niej podchodzić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.