Glen Garioch 12yo – test whisky

whisky_glen_garioch_szkocka_krata

Glen Garioch 12yo

Whisky Glen Garioch 12yo

Są whisky bardzo popularne, rzekłbym “mainstreamowe”. Można je spotkać praktycznie na każdym kroku – nie w sklepach specjalistycznych, ale w pierwszym lepszym sklepie z alkoholem. Przykładem mogą być chociaż by Glenfiddich 12yo czy też Glenmorangie 10yo Original. Oczywiście, to nie jest żadna krytyka tego typu whisky. Glen Garioch jest za to whisky dosyć mało znaną. Dlatego też postanowiłem przybliżyć edycję Glen Garioch 12yo.

Destylarnia ta leży daleko na wschodzie. Oczywiście nie mam na myśli Dalekiego Wschodu 😉 tylko wschodnie rubieże regionu Highlands. Zakład Glen Garioch jest wysunięty najbardziej na wschód spośród wszystkich szkockich gorzelni. Kolejną ciekawą rzeczą jest fakt, że jako jeden z nielicznych działa od XVIII wieku! Tak tak! Destylarnia założona w 1797 roku, co oznacza, że należy do najstarszych szkockich gorzelni. Przez lata swego istnienia kilkukrotnie przechodziła z rąk do rąk, by trafić w 1994 roku pod skrzydła kompani Suntory. Nowy właściciel postanowił… wstrzymać produkcję w zakładzie (1995 r.). Na całe szczęście nie trwało to zbyt długo, a działalność została wznowiona już 1997 roku. Odtąd działalność trwa już nieprzerwanie.

Whisky Glen Garioch 12yo jest niefiltrowana na zimno, dzięki czemu otrzymujemy ją w nieco podniesionej zawartości alkoholu (48%).  Jest kombinacją z dwóch rodzajów beczek – ex-burbon oraz ex-sherry.

Moja opinia o Glen Garioch 12yo

Wzrok: bursztyn

Zapach: gruszki, ciasto owocowe, łąka, olejek migdałowy, kropla miodu

Smak: lekka słodycz, która szybko robi się wytrawna, marcepan, orzechy w miodzie, ciut pikantnie

Finisz: długi, bardzo przyjemny, z wyczuwalną dębina

Cena: 200-250 złotych

Nie będę ukrywać, że ta single malt mi smakuje. Jest to jedna z lepszych podstawowych whisky, jakie znam. Zero wyczuwalnego alkoholu! Wszystko jest w niej przyjemnie ułożone. Co prawda nie jest to whisky, która powala głębią. Bez wątpienia jednak Glen Garioch 12yo broni się balansem. Z jednej strony naturalna delikatność, owocowość, a z drugiej strony wyraźny wpływ beczki – wytrawność dębiny, posmak suszonych owoców.

Whisky Glen Garioch 12yo nie należy do tych “podstawek”, które są proste, oczywiste. Z tą whisky trzeba chwilę posiedzieć, nawet o niej na parę minut zapomnieć. Gdy do niej wrócimy, dostaniemy solidną dawkę porządnej whisky. Raczej wytrawna, przyjemnie owocowa, subtelnie pikantna. No i to co ja lubię, czyli dębina na zakończenie. Bez wątpienia mogę powiedzieć – warto spróbować!

Jeśli zdecydujesz się na jej zakup, to warto przekonać się, jak prawidłowo wymawia się jej nazwę. Nie jest to bynajmniej Glen Gariok czy Glen Gariosz 🙂 O tej i innych gorzelniach można przeczytać w artykule o wymowie nazw whisky.

Podziel się artykułem!