Whisky Live Warsaw 2017

whisky_live_warsaw_szkockakrata

Whisky Live Warsaw 2017

Podsumowanie Whisky Live Warsaw 2017

Tydzień temu miałem okazje już po raz trzeci uczestniczyć w festiwalu Whisky Live Warsaw. Impreza z roku na rok, moim zdaniem, się zmienia. Niektóre rzeczy ewoluują w dobrą stronę, część niestety staje się mniej przyjazna dla festiwalowiczów. Ale po kolei,  oto lista naj…

Największy postęp to…

… zdecydowanie nowe miejsce! Nareszcie było można normalnie się poruszać, przystanąć, porozmawiać, usiąść, podegustować. Mając w pamięci zeszłoroczny tłok i ciasnotę, to w tym roku było naprawdę komfortowo. Choć sam hotel czasy świetności ma dawno za sobą, to i tak dawał radę. Dobry ruch Organizatorzy!

Największy szacun to…

… stoisko Adelphi ! Miłe zaskoczenie, że ten zacny niezależny bottler wystawił własne stoisko, z ciekawymi butelkami do próbowania, za naprawdę rozsądne pieniądze. Piątkowi goście mogli nawet liczyć na spróbowanie za zupełne free 11-letniej wersji Bunnahabhain (destylowana 2005, butelkowana 2017, moc 59,6% – bardzo przyjemna, świeża). Niestety, “Bunna” nie dotrwała do soboty.

whisky_bunnahabhain_adelphi_szkockakrata

Bunnahabhain 11yo

Największa ciekawostka to…

… zatoka dram z bardzo fajnymi butelkami. Klarowny cennik (ceny bardzo rozsądne), miła obsługa (a nawet bardzo miła), fajne butle – czego chcieć więcej.

Najbardziej zaskakująca whisky to…

Floki Icelandic Young Malt Sheep Dung Smoked Reserve. Nie za często przychodzi przecież próbować trunku, do którego produkcji użyto owczego obornika 🙂

whisky_floki_szkockakrata

Floki Sheep Dung

Największe pole do poprawy to…

… organizacja gastronomii. Rzecz jasna, że na tego typu festiwalu jedzenie nie musi grać pierwszych skrzypiec, jednakże warto pomyśleć o usprawnieniach. Fajnie, że były grillowane dania na tarasie, niestety stoiska te były w strefie dla palaczy. W moim przekonaniu dobrze sprawdziłyby się jakieś foodtrucki. Do rozważenia!

Największe rozczarowanie to…

… ogromna liczba podstawowych whisky, za które i tak trzeba było płacić voucherami. Ja rozumiem, że istnieją dramy, za które trzeba dodatkowo zapłacić, to oczywiste! Stare edycje znanych maltów, propozycje od niezależnych bottlerów, jakieś edycje limitowane – za to oczywiście opłata dodatkowa się należy. Natomiast trudno mi się zgodzić z tym, żeby płacić minimum 5 zł za naprawdę podstawowe whisky np. Talisker 10yo, Aberfeldy 12yo, Laphroaig 10yo czy The Singleton of Dufftown 12yo. Absurdem było już płacenie za dramy blended whisky Grant’s. Dziwne to, tym bardziej, że przecież każdy kupił bilet wstępu. Wychodzi więc na to, że cena biletu to cena za kieliszek festiwalowy 😉 Jeśli jest to ucieczka przed osobami, które przychodzą na festiwal tylko po to, żeby sobie popić, to chyba nie tędy droga. Cierpią na tym ci goście, którzy przyszli na festiwal dopiero poznawać świat whisky. Mają oni mocno ograniczone pole wyboru.

Krótkie resume, czyli czy należy jechać na Whisky Live Warsaw 2018

Oczywiście, że warto jechać. Te osoby, które wypiły w swoim życiu już trochę maltów, pewnie znajdą coś, co ich zaskoczy, ucieszy. Nowicjusze zaś popróbują tylu rzeczy, że zakręci im się w głowie. No a do tego walor towarzyski – festiwal to świetna okazja do rozmów, wymiany doświadczeń, opinii. Jeśli więc chcesz poznać świat whisky, to pamiętaj żeby w 2018 roku odwiedzić ten festiwal.

Może Ci się również spodoba