Glendronach Port Wood – test whisky

Przeczytanie tekstu zajmie Ci ok. 2 min.
Glendronach Port Wood szkocka krata whisky blog
Glendronach Port Wood

Czy jest ktoś, kogo trzeba przekonywać do tego, że whisky Glendronach to zawsze pozycja godna spróbowania? Nie istotne, czy to wersja iluśtamletnia czy bez określonego wieku – tej destylarni po prostu nie można pomijać.

Glendronach beczkami stoi

Ci, którzy siedzą długo w świecie whisky – już to wiedzą. Ci, którzy ten świat poznają lub chcą poznać – po pierwszej degustacji whisky Glendronach szybko zrozumieją, skąd się biorą ochy i achy związane z tą marką. Oni po prostu w tym Highlands destylują świetną whisky, a co najlepsze starzą ją w jeszcze lepszych beczkach.

Myśląc Glendronach mam tylko jedno skojarzenie – beczki. Ta gorzelnia słynie bowiem ze stosowania najlepszych beczek po hiszpańskim winie sherry. Ale nie tylko! Lecz zanim o Glendronach Port Wood, to słowo o niezwykłym wydarzeniu, które miało miejsce w Warszawie.

Glendronach 50 yo
Glendronach 50yo

Piękna rzecz, prawda? Aż boję się myśleć, jak ta whisky może pachnieć i jak smakować!

Polska premiera tej whisky odbyła się kilka dni temu w Wa-wie, a wydarzenie koncelebrowali;-) dwaj gospodarze – Adam Frankowski, polski Brand Ambasador Brown-Forman oraz Stewart Buchanan, Global Brand Ambasador (prawie tak samo znany jak Adam 😉 ).

Nie powiem, niestety, jaka jest ta whisky 50yo, ale za to mogę podzielić się moimi wrażeniami dotyczącymi Glendronach Port Wood. Trzy lata finiszu w beczkach typu pipe po porto, a wcześniej oczywiście sherry Oloroso i sherry Pedro Ximenez. Kurde, czy tu mogło się coś nie udać!?


Moja opinia o Glendronach Port Wood

Wzrok: ciemne złoto

Zapach: śliwka, dżem z owoców leśnych, rodzynki, wanilia, imbir

Smak: bombonierka „wiśnie w czekoladzie”, jagody, pieprz

Finisz: dość długi, przyjemnie czekoladowy


Cukiereczek

No i nie mogło się nie udać. Fajna whisky do leniwego sączenia na kanapie. I choć najwięksi wyjadacze w świecie whisky powiedzą może „Phi, po prostu czuć sherry i phi, po prostu czuć słodkie porto”, to ja powiem, że phi, to nie takie łatwe, żeby jeden rodzaj beczek nie zdominował drugich.

Glendronach Port Pipe whisky szkocka krata blog

W zapachu rządzą wiśnie i owoce leśne, ale nie jest tak słodko, jak by się można było spodziewać. Imbir, który jest dość wyraźny, dodaje zapachowi świeżości, przez co nie jest to whisky z grupy ciężkich, czekoladowych sherrybomb.

Za to smak Glendronach Port Wood jest już bardziej słodki, mnie kojarzy się ona jednoznacznie z bombonierkowymi wiśniami w czekoladzie (i alkoholu rzecz jasna). Co więcej, słodycz podbijają również jagody, ale w kontrze do nich wyczuwalny jest pieprz, który wyostrza smak. Całe zabawa kończy się dość długim posmakiem czekolady, mniej słodkiej niż w pierwszym łyku.

Werdykt – smacznie, nawet bardzo! Bogata, owocowo-cukierkowa, ale w miarę świeża, nie tak ciężka, jak bywają sherrybomby.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.