Miasto Kominów – test piwa

piwo_miasto_kominów_szkocka_krata

Miasto Kominów

Piwo Miasto Kominów

Jest kilka powodów, dla których postanowiłem opisać na tym whisky blogu również piwo. Wszak to piwo wyjątkowe, przynajmniej dla mnie. Powód numer jeden – Miasto Kominów powstało w mieście kominów, czyli w Łodzi, w której to od  lat “rezyduję”.  To więc taki lokalny patriotyzm. Po drugie – cenię Browar Piwoteka (czyli twórców Miasta Kominów) za ich odwagę i nieszablonowe podejście do warzenia piwa. Oprócz piw “standardowych”, mają także w swojej historii absolutnie niesamowite krafty. No bo czy ktoś inny zrobił piwo z dodatkiem śledzia (Ucho od śledzia) albo wywaru z kurczaka (Krańcówka na Kurczakach). Po trzecie – Miasto Kominów jest “peated” 🙂 i to tak wędzone, że dym wylatuje uszami 😛

Nie będę silił się na opisywanie tego piwa w stylu piwnych blogów. Jeśli kogoś interesuje wysycenie, BLG czy lace, to niestety, nie pomogę. Za to skupię się na tym, do jakiej whisky jest ono podobne. Zaznaczę tylko, że Miasto Kominów to Peated IIPA, czyli torfowa Imperial India Pale Ale 🙂 Proste, prawda? Dla osób, które w ogóle nie wiedzą, o co chodzi krótko wyjaśniam. Primo – to rodzina piw górnej fermentacji, w przeciwieństwie do wszechobenych lagerów z fermentacji dolnej. Różnica – intensywność nachmielenia, “ejle” są co do zasady bardziej chmielowe. Secudno – IIPA to taka wersja mocno podrasowana, przez co jest intensywnie aromatyczna, ale także wyraźnie goryczkowa.

Moja opinia o Miasto Kominów

Wzrok: bursztynowe, z solidną pianą, która stosunkowo szybko opada, przez co nie trzeba się przebijać przez gęstą i kremową powłokę

Zapach: uderzenie trofu jak w najlepszej torfowej whisky, środki dezynfekujące, stary szpital, lizol, toy-toy, dopiero po chwili wychodzą typowe dla IPA cytrusy, sporo gorzkiego grejpfruta

Smak: wędzonka i to bardzo mocna, sporo cytrusów, bardzo intensywna goryczka

Finisz: posmak gorzkiego grejpfruta

Cena: ok. 10 zł

Piłem to piwo już kilka razy i za każdym razem miałem podobne wrażenia. Na dzień dobry, to piwo absolutnie odrzuca. Jest bardzo “lotne”, aromatyczne, przez co torfowość jest mega intensywna. Wielu osobom może to przeszkadzać. Dla mnie to jest zdecydowanie torf w stylu Laphroaig, no może trochę Ardbeg, czyli jak najbardziej zacne torfowe whisky, prosto z Islay. Jest mnóstwo chemii w tym dymku – jak świeżo zdezynfekowana podłoga w jakimś szpitalu. Jest też coś niepokojącego, co kiedyś razem ze współbiesiadnikami zdefiniowaliśmy jako “zapach toy-toya”. Brzmi odrażająco czy zachęcająco? 😉 Dopiero po dłuższym czasie w zapachu zaczynają przebijać się cytrusy, przede wszystkim grejprfut. Smak jest mocno wędzony. Jednak dużo szybciej do głosu dochodzą charakterystyczne dla IPA owoce cytrusowe. Goryczka chmielowa jest intensywna i w połączeniu z gorzkim grejpfrutem tworzą bardzo fajną kontrę dla torfu.

Tak jak twierdzi producent, Miasto Kominów nie jest piwem dla każdego i ja się z tą opinią zgadzam. To jedno z najbardziej uwędzonych piw jakie piłem. Z reguły były to jednak piwa ciemne (stout itp.), które dzięki swojemu czekoladowo-kawowemu charakterowi nie były tak agresywne, jak aromatyczna IPA. W tamtych piwach wędzony słód był po prostu wyczuwalny. W tej IIPA on po prostu dominuje, atakuje ze wszystkich stron. Mnie to absolutnie nie przeszkadza, ba, kiedy pojawiła się kolejna warka tego piwa, to zrobiłem sobie zapas w domu. Dla mnie Miasto Kominów jest piwem fascynującym! Połączenie rzeczy niekompatybilnych – torfu i aromatycznej, chmielowej IPA. Istne szaleństwo!

Podziel się artykułem!